Fantasy Premier League to nie tylko gra – to sposób na budowanie relacji, rywalizację i wspólne przeżywanie piłkarskich emocji. W naszym zakładzie ta inicjatywa zyskała wyjątkowy charakter, łącząc pracowników wokół wspólnej pasji do piłki nożnej. O tym, jak narodził się pomysł stworzenia firmowej ligi FPL, jak wygląda rywalizacja i co daje udział w grze, opowiadają Remigiusz, Marcin i Iga - pracownicy, którzy stoją za jej powstaniem. Rozmowę przeprowadziła nasza praktykantka, Kamila Mrowińska.
Co skłoniło Was do stworzenia takiego wydarzenia w pracy?
Remigiusz: Piłką nożną interesuję się od najmłodszych lat. Przez długi czas skupiałem się głównie na rozgrywkach Premier League, które zawsze mnie fascynowały. Pewnego dnia poznałem kolegę z pracy, który opowiedział mi o grze Fantasy Premier League. Okazało się, że mamy wspólną pasję, którą jest właśnie piłka nożna. Zaczęliśmy razem grać, dzielić się spostrzeżeniami, analizować składy i wyniki. Z czasem ta gra stała się czymś naszym, czymś, co nas połączyło. Naturalnie pojawił się pomysł, żeby zaangażować więcej osób z pracy i stworzyć coś większego. Tak właśnie narodziła się nasza firmowa liga FPL.
Jak zachęcilibyście pracowników do dołączenia w nowym sezonie?
Marcin: Im więcej osób bierze udział, tym większa frajda. To świetna okazja, żeby oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków zawodowych i wspólnie przeżywać emocje związane z piłką nożną. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie każdego interesuje liga angielska, ale przed pierwszą edycją zauważyliśmy, że wraz z początkiem sezonu wiele osób rozmawiało o meczach, wynikach i zawodnikach. To pokazało nam, że zainteresowanie jest, tylko trzeba je odpowiednio ukierunkować. Dlatego wierzymy, że nasza liga może się udać i z każdym sezonem przyciągać coraz więcej uczestników.
Przeczytaj również: Wolny czas spędzamy aktywnie!
Jak wygląda rywalizacja między pracownikami, są emocje, spięcia?
Iga: Emocji zdecydowanie nie brakuje, zwłaszcza że do wygrania są fajne nagrody, co dodatkowo podnosi poziom zaangażowania. Po intensywnym weekendzie, kiedy rozgrywane są mecze, poniedziałkowy poranek zaczyna się od rozmów o FPL. To temat, który potrafi połączyć ludzi, nawet jeśli wcześniej nie mieli ze sobą bliższych relacji. Gra sprawia, że każdy chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami, strategiami i wynikami. Z jednej strony rywalizacja jest zacięta, ale z drugiej strony buduje więzi i integruje zespół.
Ile przewidujecie edycji na ten moment?
Remigiusz: Nie stawiamy sobie żadnych ograniczeń. Chcemy, żeby nasza liga trwała jak najdłużej. Dopóki są chętni i dopóki piłka nożna budzi emocje, będziemy kontynuować kolejne edycje. Można powiedzieć, że planujemy nieskończoną liczbę sezonów.
Przeczytaj również: Kilka miesięcy Jarka w IT – codzienność, wyzwania i nowe doświadczenia
Czy jest to duże obciążenie jeśli chodzi o zorganizowanie tego w pracy?
Remigiusz: Zaskakująco nie, szczególnie, że większość dzieje się jednak poza pracą. Całość działa bardzo sprawnie, głównie dlatego, że uczestnicy sami się angażują i nie trzeba niczego szczególnie organizować. My jedynie zainicjowaliśmy pomysł i poprowadziliśmy pierwszą edycję. Największym wyzwaniem jest przekonanie większej liczby osób do udziału. Na ten moment gra nas dziewiętnaście osób z całego zakładu, więc cały czas zachęcamy innych do dołączenia. Naprawdę warto, bo to nie tylko zabawa, ale też świetna forma integracji!
Fantasy Premier League w JOST to coś więcej niż tylko zabawa – to przestrzeń, w której piłka nożna staje się pretekstem do rozmów, integracji i wspólnego przeżywania emocji. Już teraz widać, jak pozytywnie wpływa na atmosferę w pracy. Organizatorzy nie zamierzają się zatrzymywać i z entuzjazmem patrzą w przyszłość, licząc na to, że z każdym sezonem do gry dołączy jeszcze więcej osób. 😊




